Pierwsze zmiany i ważne decyzje. Najważniejsze jest zdrowie i święty spokój.

Umówmy się, nie każdego to interesuje. Niedługo zacznę pisać o innych rzeczach w innym miejscu, ale tutaj będzie o tatusiowaniu. Omijam moją listę tematów i postaram się odpowiedzieć (sobie) na pytanie, które pewnie niejednego nurtuje. Co się zmienia w życiu człowieka, faceta, kiedy zostaje ojcem?

Oczywiście zmienia się wiele i są to ciekawe zmiany. Zmienia się życie, zmienia się plan dnia, zmienia się podejście do wielu rzeczy i zmienia się charakter człowieka (tak myślę). Ale od początku. Ojcem zostajesz w momencie, kiedy dowiadujesz się, że będziesz miał dziecko. Dla jednych to jest dobra wiadomość, na którą czekali, dla innych jest to zaskoczenie. To zawsze powinna być dobra wiadomość. “Za małolata”, kiedy myślałem tylko o kolejnych baletach, mój dobry kumpel dowiedział się, że będzie miał dziecko. Było to dla niego zaskoczeniem, nie był na to przygotowany. Jednak przy wsparciu rodziny wziął to na klatę i większość takich jak ja gówniarzy (miałem wtedy naście lat) mocno zaskoczył. Dzisiaj wiem, że dobrze zrobił ale dopiero dzisiaj to rozumiem. Trzeba przez to przejść, żeby to zrozumieć. Przychodzi taki moment, a wtedy najlepiej jest usiąść i dobrze się zastanowić co dalej. Przy takim natłoku emocji szybkie decyzje to gwarancja porażki. Masz sporo czasu, żeby się przygotować. Dobrze go wykorzystaj.

Moja pierwsza reakcja była bardzo polska. Trzeźwiałem kilka dni. Zmiany, które przyszły niedługo później, były już bardzo pozytywne. To chyba normalne, że człowiek trochę mięknie, ale w pewnym sensie, wypełnia Cię duma. Oto masz okazję pokazać wszystkim dookoła, że jesteś gotów. Pamiętaj, że nie tylko ty się martwisz. Twoja rodzina czeka na Twoją reakcję. Masz szczęście. Dzięki polskiej kulturze rodzina będzie Cię wspierała, a nie wszędzie jest tak miodnie. Wykorzystaj najbliższe tygodnie na podjęcie ważnych życiowych decyzji. Zastanów się, czego będziesz potrzebował. O tym jeszcze napiszę, bo to dobry i ważny temat.

Na początku to Twoja druga połowa ma więcej zmartwień (potem z resztą nie ma łatwiej). Przeważnie musi zmienić dietę i tryb życia, znaleźć lekarza, zrobić badania, zadbać o formalności (np. kartę ciąży trzeba założyć do 10 tygodnia itp.). Przetrzep internet i daj jej kilka opcji. To bardzo pomoże. Ją też rozrywają emocje, a ty statystyczny tato, jesteś lepszy w znajdywaniu rozwiązań problemów z jakimi będziecie musieli sobie poradzić. Nie panikuj, zacznij szukać, przedstaw opcje i daj jej podjąć decyzje (no chyba, że podejmuje złe, to ciśnij ;). W moim przypadku moje drugie pół zupełnie zapomniało o alkoholu. Chwała jej za to i za to jak bardzo dbała o siebie w trakcie ciąży. Postępowała bardzo mądrze, a ja byłem z niej bardzo dumny. Nawet zaczęła jeść mięso. (BTW wegetarianki, żelazo, jest potrzebne Waszemu dziecku, przekonaliśmy się o tym w niezbyt przyjemny sposób słuchając interpretacji wyników badań w mało subtelnym wykonaniu. Oszczędźcie sobie takich sytuacji.) Jedyne, czym mnie wkurzała to swoim uzależnieniem od siłowni. Chodziła na siłkę nawet z całkiem sporym brzuchem. Jedni mówią, że to dobrze, inni, że niekoniecznie, ale jak się dziewcze uprze… przecież jej nie przywiążesz do kaloryfera. Dzisiaj nie jestem pewien, czy robiłem wystarczająco dużo, żeby ją wspierać. Na pewno czasem (może częściej niż czasem) uciekałem do kumpli korzystać póki mogę z tego, że nie muszę wstawać kilka razy w nocy i już od tamtej pory kilka razy o tym usłyszałem, ale pewnie dzisiaj robiłbym to samo. W końcu wszyscy dookoła mówią Ci GAME OVER.

Miałem tyle fartu, że moja żona pracowała w bardzo dobrej firmie i miała ubezpieczenie zdrowotne, o którym w przeciwnym razie moglibyśmy sobie pomarzyć. Dzięki temu wiem, że warto wykupić dobry abonament na usługi medyczne. Możesz to zrobić nawet w trakcie ciąży a potem skorzystać z rabatu na prywatny poród (warto, ale o tym zaraz). Są firmy, które oferują badania albo całe pakiety prowadzenia ciąży. Szczerze mówiąc, jeśli Was na to stać, nawet się nie zastanawiaj. Wiem, że wszyscy płacimy za publiczną opiekę medyczną, ale ja nie miałem zamiaru ryzykować zdrowia swojej żony i nienarodzonego dziecka, ani szargać sobie nerwów dyskusjami w poczekalniach. Niech sobie wezmą te cholerne składki i się nimi udławią a Ty zadbaj o siebie i swoją rodzinę sam. Nie będziesz żałował. Decyzję o porodzie w prywatnym szpitalu ułatwiła mi szkoła rodzenia, którą z resztą wszyscy polecali. Podobno szpital na Inflanckiej to najlepsza porodówka. Powiem tak, szkołę rodzenia na inflanckiej prowadzą piguły, których jedynym zmartwieniem jest ułatwienie sobie pracy. Nie zmienia to faktu, że dużo się tam dowiedziałem. To co można usłyszeć od osób, które rodziły w państwowych placówkach mrozi krew w żyłach. W szpitalu, który wybraliśmy traktowano nas jak należy, z dużym szacunkiem i zrozumieniem, byliśmy jedyną parą, która w tym czasie rodziła (tak, wiem, też mi to dziwnie brzmi, ale tak się mówi) i jestem przekonany, że nawet jeśli by tak nie było, bylibyśmy bardzo zadowoleni. Dodam jeszcze tylko, że w momencie, w którym miało dojść do porodu nie mieliśmy potwierdzonej promesy z polisy ubezpieczeniowej, którą wystawiła firma w Wielkiej Brytanii. Była sobota. Zlany zimnym potem latałem jak szalony, żeby wszystko pozałatwiać a lekarz powiedział prosto, Pan się nie przejmuje, ja tu mam sytuację awaryjną i jak będzie trzeba wykonam zabieg, papierki to nie moje zmartwienie. Teraz wyobraź sobie sytuację, gdy w państwowym szpitalu brakuje Wam jakiegoś papierka. Najważniejsze jest zdrowie i święty spokój…

Mijają miesiące, co raz bardziej nie możesz się doczekać. Ona tym bardziej, bo już ledwo chodzi, bolą ją plecy, nogi, wszystko. I przychodzi ten moment. Dopiero ten moment wszystko zmienia.

Mój mały człowiek. Urodziła się nie dalej niż pół godziny przed zrobieniem tego zdjęcia. Zostałem z nią w pokoju sam kiedy wydała z siebie pierwsze dźwięki. Nie płakała. Słuchała taty. Znała mój głos, bo przecież słyszała go wcześniej każdego dnia.

To jest mój skarb. Nina.
To jest mój skarb. Nina.
Advertisements

2 thoughts on “Pierwsze zmiany i ważne decyzje. Najważniejsze jest zdrowie i święty spokój.”

  1. Prowadzenie Ciąży na prywatnym abonamencie – święte słowa. Co więcej – ten abonament przyda się jeszcze bardziej po porodzie.
    Co do “piguł z Inflanckiej” – nie podzielam Twojej opinii. Mam tu dwie myśli – powiedz takiej pigule “dzień dobry”, “dziękuję” i uśmiechnij się (nawet jeśli nie zasłużyła) a zobaczysz jak działa magia. W mgnieniu oka staniesz się najlepszym pacjentem miesiąca a piguła z piguły zamieni się w “ciotkę”.
    Druga sprawa – czasem to co położne robią sprawia, że myślisz, że robią to machinalnie, Twoje dwa Skarby (a zwłaszcza ten maleńki) traktują przedmiotowo, jak lalkę itd. ale potem zauważasz, że to w rzeczywistości powiew normalności, który pomoże Ci odzyskać zdrowy osąd, który niewątpliwie się traci jak pojawia się dzidziuś.
    Co do wyboru szpitala – dwukrotnie wybraliśmy Inflancką i dwukrotnie byliśmy zadowoleni. Należy jednak pamiętać, jaką rolę pełni szpital – traktowanie rodziców z szacunkiem i zrozumieniem (jakkolwiek pożądane i zdawałoby się – normalne) nie jest core’ową działalnością szpitala położniczego. Wspominasz rzeczy opowiadane przez kobiety rodzące w szpitalach państwowych – urodzeń w szpitalach prywatnych jest tak mało, że statystycznie nie można usłyszeć nic złego od tam rodzących. Trzeba też pamiętać, że wybór szpitala prywatnego jest pewnego rodzaju ryzykiem. Jeśli poród przebiega bez problemów to oczywiście będzie super, wręcz przyjemnie. Ale jak zaczynają się problemy to ważne staje się dostępność do odpowiedniego sprzętu (OIOM dla mamy i dzieciaczka, zaawansowana diagnostyka radiologiczna) oraz wykwalifikowanej i doświadczonej kadry. Warto sprawdzić poziom referencyjności szpitala, który świadczy o szerokości wachlarza oferowanych usług.
    Na koniec dodam tylko, że Inflancka nie odsyła żadnej rodzącej kobiety, włączając w to kobiety nieubezpieczone. Przyjmując babki wymagają tylko dziecka w brzuchu – żadnych papierków się nie pokazuje. Paradoksalnie, Ty “Zlany zimnym potem latałeś jak szalony, żeby wszystko pozałatwiać…” 😀 😀
    Jak widać, ze wszech miar słuszne sformułowanie stanowiące drugą część tytułu tego posta, można różnie interpretować w zależności od okoliczności 🙂 Myślę, że każdy rodzic będzie miał swoją własna opinię w tej sprawie, a zestaw emocji związanych z porodem nie pozwoli nikomu na obiektywność 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s